piątek, 25 stycznia 2013

Rozdział 7: Niechętna taktycznie, nielegalna praktycznie

-Witaj, Olimpio. Moi drodzy, oto nasz nowy team menager, jak wiecie pan Marek odszedł na emeryturę a Olimpia ma świetne doświadczenie. Mam nadzieję że wszyscy się polubicie-powiedział siwowłosy mężczyzna, po czym dodał-Chcesz powiedzieć kilka słów, moja droga?
-Oczywiście-uśmiechnęła się i wystąpiła do przodu-mam nadzieję że będzie nam się dobrze pracowało i nic nie przysporzy nam żadnych problemów-tu zerknęła na Michała, a ten tylko cicho się zaśmiał, kontynuowała-nie będę z wami spędzać wiele czasu ponieważ głownie, moje miejsce jest za biurkiem wypełnionym milionami kartek. Ale dla każdego znajdę trochę czasu na sprawy zawodowe. Dziękuję, miłego dnia.
Wszyscy wpatrywali się w nią jak zaślepieni, pan trener podziękował i wtedy odeszła. Znów szła tym samym długim korytarzem, aż dotarła do swojego biura. Usiadła za biurkiem i włączyła przeglądarkę. Wystukała na klawiaturze kino jastrzębie i kliknęła w pierwszą stronę. Przejrzała seanse jakie lecą w najbliższym kinie, ale nic ją nie zaciekawiło. Postanowiła sprawdzić gdzie jest najbliższy basen. Znalazła  po czym zapisała adres na kartce. Później jednak postanowiła zapisać go na telefonie, ponieważ wiedziała że kartkę zgubie jeszcze przed wyjściem z pracy. Zapakowała wszystko do swojej torebki, ubrała się i wyszła. Po drodze do domu wstąpiła do miejscowego sklepu, kupiła trochę jedzenia i parę napojów, ponieważ wiedziała, że jej lodówka świeci pustkami. Weszła do swojego bloku i gdy wchodziła po schodach napotkała właśnie, wracającego z treningu Michała, niestety.
-Dzień dobry, pani menager!-powiedział z szerokim uśmiechem, już teraz miała ochotę aby go zabić. Nie słuchając jego dalszego monologu, rzuciła krótkie i chłodne cześć, po czym zatrzasnęła za sobą drzwi do swojego mieszkania. Szybko wypakowała zakupy i poszła zbierać się na basen.
Po trzydziestu minutach była już gotowa. Wezwała taksówkę i wyszła.
-No spójrz, a własnie się do ciebie wybierałem!-odparł z szarmanckim uśmiechem.
-Miło. Ale ja właśnie się wybieram, gdzieś indziej. Wybacz, taksówka już jest. Jak wrócę to pogadamy-powiedziała pośpiesznie.
-Hej! Chyba coś..-nie dokończył, już wychodziła. Spojrzał na kartkę, było na niej napisane adres na pobliski basen. Wybrał numer do Łasko-Cześć, słuchaj nie chciałoby ci się  popływać?
-Hmm, w sumie dobra. Jedziesz?
-Będę za piętnaście minut, do zobaczenia-pożegnał się i rozłączył. Szybko spakował wszystkie rzeczy do swojej torby treningowej i zszedł do swojego samochodu.
Była już na parkingu przy basenie. Zobaczyła wolną ławkę i postanowiła usiąść. Wyjęła z torebki zakupioną godzinę temu paczkę papierosów, wyjęła jednego i zapaliła.

wtorek, 22 stycznia 2013

Rozdział 6: Zimnokrwista morderczyni

Świeża kawa, ciepłe słońce, lekki wiatr. Najpiękniejszy dzień tej wiosny, a ona musi iść do pracy za pół godziny. Była już gotowa, teraz tylko musiała dopić kawę i wyjść na halę, do której dojdzie w pięć minut. Wszystkie potrzebne rzeczy spakowane, stos papierów który leżał na jej biurku uzupełniony i ułożony. Piętnaście minut temu usłyszała, jak drzwi z naprzeciwka się zatrzaskują, to w stu procentach była pewna iż Michał wybiera się do swojej pracy.
Dopiła ostatni łyk kawy i włożyła kubek do zmywarki. Zabrała teczkę oraz torebkę, wyszła. Gdy dochodziła, spostrzegła grupkę gigantów. Wszyscy spojrzeli na nią gdy miała już wchodzić do hali. Olimpia nie zwróciła na nich uwagi, weszła do hali i powitał ją jeden z ochroniarzy. Skierowała się do swojego gabinetu, pod nim zastała Michała.
-Dzień dobry, pani dyrektor-uśmiechnął się szeroko.
-Dzień dobry, panie?-oczekiwała na coś co powinno się ni zdarzyć.
-Panie Kubiak-puścił jej oczko. Szczęka jej opadał.
-Ten Kubiak?-zapytała a on wybuchł śmiechem, Olimpia spoważniała i otworzyła drzwi swojego biura-wejdź.
On bez wahania, pewnym krokiem wszedł.
-Ten jedyny Kubiak-poruszył kusząco brwiami. Zamknęła drzwi z wielkim hukiem.
-Dlaczego mi nie powiedziałeś?-zapytała. Ale przypomniała sobie że ciągle miała uczucie jakby skądś go znała.
-Bo nie pytałaś. Po co miałem więc mówić?-odpowiedz i pytanie, ona tego nienawidziła.
-Zejdź już na halę za chwile muszę iść się wam przedstawić-otworzyła drzwi, ona chciał coś jeszcze powiedzieć, niestety go wyprzedziła- Do widzenia, panie Kubiaku.
-Tak, do zobaczenia-mruknął i odchodząc burczał coś do siebie.
Olimpia usiadła w swój fotel i zakręciła się kilka razy.
-I co? Znowu, znowu zaczynam popełniać miliony błędów. Nie te same ale podobne, które będą mnie bolały mocniej, jeśli będę chciała o nich zapomnieć-powiedziała do siebie po czym wstała aby skierować si ę na zebranie, by poznać całą ekipę. Szła korytarzem, każdy kto ją omijał odwracał się i lustrował jeszcze raz i dokładniej. Jeden mężczyzna ubrany w garnitur uderzył nawet w ścianę. Doszła do drzwi wejściowych na halę, otworzyła ja z hukiem i powolnym krokiem szła w stronę prezesa. Usłyszała głośny pogwizd, który wydobył się z Kubiaka. Miała ochotę go zabić. Zabić to mało, chciała go porozrywać żywcem.

czwartek, 17 stycznia 2013

Rozdział 5: Tak samo a jednak inaczej

-Nie oczekujesz chyba, ode mnie promiennego szczęścia?-zapytała wpatrując się w każdy ruch Michała.
-Oczywiście że nie. Sądziłem tylko, że spędzimy razem ten dzień i poprawię ci chociaż trochę humor, ale jeżeli nie chcesz mojego towarzystwa, to musisz sobie poradzić z tym sama-powiedział uśmiechając się a Olimpia zabrała kubek z kawą, który podawał jej Michał.
-Niestety-westchnęła i upiła łyk gorącej kawy. Michał poszedł w jej ślady, niestety ze złym skutkiem.
-Auuu!-syknął. Olimpia zachichotała.
-Zaraz przyniosę ci zimnej wody-zerwała się z kanapy i zniknęła za drzwiami, po chwili pojawiła się ze szklaną wypełnioną zimną aczkolwiek nie lodowatą wodą. Michał wypił wszystko na jednym wdechu i odetchnął głęboko z ulgą.
-Dziękuję- delektował się chłodem, w swojej buzi.
-Michale, jak ty tutaj wszedłeś? Nie zadałam ci tego pytania, bo nie pamiętałam-powiedziała po długiej ciszy, która zapadła.
-Miałem klucze zapasowe, wisiały na twojej garderobie. Więc z racji tego co ostatnio się wydarzyło postanowiłem je sobie pożyczyć. Mam nadzieję że się nie gniewasz-odpowiedział w zakłopotaniu z lekkim uśmiechem.
-Nie, nie gniewam się. Z racji na ostatnie wydarzenia, nic się nie stało-upiła kolejny łyk kawy i ugryzła ciasteczko, które leżało na talerzyku. Wyłożyła je wczoraj rano, nawet nie wiadomo dlaczego. Po długiej ciszy, znowu Michał zaczął się jąkać.
-Olimpia, posłuchaj. W sobotę w mojej pracy jest impreza, na której muszę być. I pomyślałem, że może chciałabyś pójść tam ze mną-każde słowo wypowiadał powoli, po jednym wdechu. Tak jakby miał jakieś problemy z wymową. Olimpia chciała wybuchnąć śmiechem, z powodu jego niepewności ale nie chciała aby się zapeszył, jak kot. Dokładnie jak kot. Michał był jak kot, niby tajemniczy ale wszystkiego można było się domyślić, chociaż chwilami nie wiadomo co mógł wymyślić. A przede wszystkim zawsze i to dosłownie zawsze spadał on na cztery łapy. Z każdej złej sytuacji się wykręcił.
On wyszedł z jej mieszkania i zatrzasnął drzwi do swojego mieszkania, po czym oparł się o nie i odpłynął w myślach do jej pięknych oczu. Ona zamknęła drzwi, opierając się o nie i zjeżdżając na podłogę, miała przed sobą obraz jego pięknego uśmiechu. Oni nie potrafili bez siebie żyć teoretycznie. Ale praktycznie nie chcieli tego udowodnić.

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Rozdział 4: Niebanalna ale odcięta

Siedziała na swoim łóżku, wtulona w puszystą miętową poduszkę. Obok niej siedział Michał i głaskał delikatnie po ramieniu aby ją wesprzeć. był zagubiony, nie wiedział kto to był o co chodziło mówiąc ostatnie słowa. Myślał tylko nad przeszłością Olimpii, której był tak ciekawy. Dziewczyna rzuciła poduszkę przy czym strąciła nową lampę, która stała na stoliku nocnym.
-Olimpia-zaczął Michał.
-Nie! Nie pocieszaj mnie, to żenujące. To był mój były chłopak, zostawiłam go bo mnie zdradził. Miałam go dość, on mnie nie zrozumiał ma na moim punkcie jakąś obsesję  Przeprowadziłam się między innymi dlatego że chciałam od niego uciec, nie licz na więcej opowieści-odparła z naciskiem na ostatnie zdanie.
-Skąd wiedział że tu jesteś?-zapytał a ona chwile odczekała i głęboko westchnęła.
-Nie wiem, najwyraźniej ma tu jakichś znajomych, niestety. Muszę się znowu przeprowadzić, znowu uciec. Chociaż zaczęłam od nowa!-prychnęła i po jej policzkach znów zaczęły spływać łzy-mam dość, taka jestem według wszystkich niebanalna! A ja jestem po prostu odcięta i zamknięta, od wszystkich bo nie chce żeby mnie spotkało to co kiedyś.
Michał przysunął się do niej i objął ją a ona wtuliła się w niego i wybuchła znów głośnym płaczem. Siedzieli tak wtuleni w siebie, Olimpia zasnęła. Michał położył ją na łóżku i przykrył kocem. Sam poszedł ale zabrał z garderoby drugi klucz. Wrócił do swojego mieszkania, usiadł na kanapie. Słyszał jak dzwonie do niego telefon ale zignorował to. Ignorował wszystko, myślał tylko nad tym jak ją odczytać, przekonać, zdobyć. Nic nie wpadło mu do głowy. Wpatrywał się w ciemność.
***
Obudziły ją promienie słońca, które przebijały się przez jej odsłonięte okna. Rozejrzała się, Michała nigdzie nie było. Poczuła się jakoś dziwnie, tęsknota. Właśnie to teraz czuła, musiała przestać się bać. Musiała coś zrobić, krok w przód ale nie ten który powinna. Chciała zrobić coś ze swoim uczuciem do niego, chciała przestać cokolwiek do niego czuć. Wstała i poczuła zapach kawy, założyła czarny szlafrok i wyszła, na kanapie zobaczyła Michała a na stoliku leżał dwa kubki kawy. 
-Dzień Dobry-powiedział z uśmiechem i wstał.
-Co tutaj robisz?-zapytała z lekką odrazą i ze zdziwieniem. Naprawdę w głębi czuła szczęście, jej serce przy nim szalało.
-Miłe powitanie..-rzekł ze smętną miną.
-Przepraszam, dzień doby. 

niedziela, 13 stycznia 2013

Rozdział 3: Powrót

Siedziała w domu, rozmyślała o wszystkim o czym nie powinna. Głównie o jego pięknym uśmiechu i niebieskich oczach w które wtapiała się jak ocean. Był piękny, musiała to przyznać choć nie chciała. Wmawiała sobie że to tylko sąsiad. Nic więcej. Ale coś nie dawało jej spokoju. Ciągle miała nieomylne wrażenie, że skądś go zna. Ale skąd? Nie mogła sobie przypomnieć.
Z głębokiego zamyślenia, wyrwało ją pukanie do drzwi zdziwiła się. Nie wiedziała kto to może być  nikt nie wie gdzie ona mieszka. Poszła otworzyć i zobaczyła kogoś kogo tak pragnęła już nigdy nie zobaczyć.
-Co ty tu robisz?-zapytała przez zaciśnięte zęby.
-Odwiedzam cię kochanie! Powinnaś się cieszyć, może coś w stylu: "Kubuś kochanie!"-odparł i chciał ją pocałować ale ona się cofnęła-daj spokój wiem, że tego chcesz.
-Skąd wiesz gdzie mieszkam?-warknęła. On nic nie odpowiedział tylko się przybliżył i cisnął ją o ścianę.-skąd masz mój adres!
-Myślałaś że cię nie znajdę? Wiesz że mam wielu kolegów a Jastrzębie to nie małe miasto tutaj też ktoś się znajdzie, no kotku wracaj ze mną-przywarł do jej ust ona zdegustowana próbowała go odepchnąć ale nic to nie dało.
-Zostaw mnie! Puszczaj!-krzyknęła a on zacisnął ręce na jej biodrach jeszcze mocniej. Usłyszała jak otwierają się drzwi.
-Co się tuta..-Michał nie dokończył tylko rzucił się na Kubę, odrywając go od niej i uderzył z całej siły pięścią w twarz.
-Michał proszę! Przestań!-psnęła i chwyciła go za rękę gdy wymierzał już trzeci cios-Kuba, wynoś się nie chcę cię tu więcej widzieć!
-Ale kochanie!-powiedział ironicznie się śmiejąc.
-Słyszysz co mówiła? Spadaj!-odparł a Olimpia zobaczyła że jego pięść zaciska się i zaczyna niebezpiecznie drżeć. Kuba wstał.
-To jeszcze nie koniec. Wszędzie cie znajdę, kochanie-dodał po czym odszedł.
-Olimpia..-Michał rozejrzał się ale zobaczył tylko jak wbiega do swojego mieszkania. Pobiegł za nią.

sobota, 12 stycznia 2013

Rozdział 2: Niespodzianka

Obudziła się ze słuchawkami w uszach, słysząc ciągle muzykę. Stary nawyk ale nie potrafiła bez niego zasnąć, to jak rytuał. Poszła się odświeżyć aby pójść na małe zakupy. Parę nowych rzeczy do mieszkania by się przydało. Tym bardziej że nie zabrała ze sobą prawie nic. Tak jak już zaczynać od początku, to idzie się na całość. Była dziesiąta. Wyszła z łazienki i poszła się ubrać i umalować. Po dwudziestu minutach zabrała tylko torebkę i wyszła. Wyjechała samochodem spod swojego bloku i pojechała do najbliższego centrum. Po drodze słuchała jej ulubionych piosenek Happysad. Na parkingu wcale nie było tak wielu ludzi. Co wydawało się dziwne zwłaszcza że był weekend. Zabrała torebkę i weszła do sklepu. Skierowała się do sklepu z akcesoriami domowymi. W oko wpadł jej piękny obraz z wieżą Eiffla. Od razu wpakowała go do swojego wózka. Kupiła także lampę, wazon i cztery inne obrazy. Wszystko co kupiła było czarno-białe, czarne lub białe. Lampa była biała ale na niej widniały czarne motylki które na niej latały.
Wyszła ze sklepu i podjechała wózkiem do samochodu. Zapakowała wszystkie rzeczy i odwiozła wózek. Wsiadła do samochodu, przekręciła kluczyk.. i nic, jeszcze raz i znowu nic.
-Cholerne auto!-krzyknęła po czym wysiadając z samochodu kopnęła w oponę.
-Może cie podwieźć?-usłyszała za sobą znany już głos. Odwróciła się i zobaczyła Michała.
-Dzięki, jakoś sobie poradzę.
-Daj spokój! Mieszkamy obok siebie, zadzwonię po mechanika i za chwile tu będzie żeby zabrać twoje auto a tymczasem wrócisz ze mną-uśmiechnął się wysiadając z swojego samochodu jak dżentelmen otworzył jej drzwi.
-Mam zakupy-odpowiedziała obojętnie.
-Nie ma problemu, zapakuję do swojego samochodu.
Po kilku minutach wszytko było spakowane i czekali jedynie na mechanika.
-Więc, skąd się przeprowadziłaś..?-zapytał kończąc niemą ciszę.
-Z Gdańska, mam na imię Olimpia-uśmiechnęła się-A ty Michał prawda?
-Tak, skąd wiesz?-zapytał z sztucznym zdziwieniem.
-Kolega tak cię wczoraj nazwał, więc śmiem twierdzić ze nie nazywasz się inaczej, to by było dziwne.
-Tak, wybacz. Sporo rzeczy kupiłaś-zauważył.
-Nie przywiozłam ze sobą zbyt wiele, nie chciałam. O to chyba mechanik!-odparła z uczuciem ulgi.
-Rzeczywiście-odparł po czym podszedł do mężczyzny który wysiadał właśnie z samochodu z lawetą. Porozmawiali, Michał wręczył mu kluczyki i chyba pieniądze, Olimpia nie zdołała tego zobaczyć.
Michał wrócił i jak dżentelmen otworzył Olimpii drzwi samochodu. Nic nie mówili, mężczyznę
najwyraźniej bardzo to skrępowało ponieważ włączył muzykę, a dokładniej tą samą piosenkę, którą Olimpia słuchała jadąc do centrum. Śpiewała sobie ją po cichy a Michał zauważając to zaczął wyć jak pies.
-Wpuść mnie! Na całe miasto, z całych sił! Wołam wpuść mnie, wpuść mnie bo skonam!!-Olimpia była przerażona jego piskliwym głosem.
-Wiesz, chyba lepiej jak będziemy tylko słuchać-odparła a Michał się zaśmiał. Przez resztę drogi dziewczyna pochłaniała Michała wzrokiem, a gdy on także na nią spojrzał od czasu do czasu, odwracała się i rumieniła tak słodko jak Michałowi się to podobało. Lubił kiedy ona czuła się zakłopotana. A ona lubiła kiedy on czuł się władczy.

piątek, 11 stycznia 2013

Rozdział 1: Spokój i cisza

Wyszła spod prysznica. Muzyka grała głośniej, wiedziała że przy takim hałasie nie zaśnie. Założyła więc zwykłą koszulkę i spodenki, po czym wyszła aby poprosić sąsiada o cisze. Na korytarzu od muzyki mogła rozboleć głowa. Zapukała w drzwi i zadzwoniła w dzwonek ale nikt nie otworzył, za głośno.
Uderzyła pięścią trzy razy w drzwi i nareszcie. Ktoś w końcu otworzył. No nie ktoś, był to mężczyzna całkiem przystojny i miał piękne niebieskie oczy. Takie do których ona miała słabość. Był niesamowicie wysoki. Dziewczyna ocuciła się.
-Przepraszam możecie ociupinkę ściszyć? Nie mogę się skupić przy takim hałasie-odparła po czym założyła rękę na rękę.
-Ouu, Michał! Kogo ty tu spraszasz? Przepraszam mała ale wiesz chciałem się zapytać.. Bolało jak spadłaś z nieba?-powiedział mężczyzna który pojawił się przed, prawdopodobnie właścicielem mieszkania.
-Kiepski podryw-odparła i już miała odchodzić kiedy usłyszała głos.
-Może wejdziesz?-zapytał Michał.
-Dziękuję, proszę tylko abyście odrobinę ściszyli. Miłej zabawy-uśmiechnęła się i odeszła. Usłyszała parę zbędnych komentarzy co do jej seksownej sylwetki i uśmiechnęła się sama do siebie, z racji iż ma taką boską władzę nad facetami takiego innego pokroju.
***
-Stary, kto to był? Niezła laska-powiedział Zbyszek.
-Chyba moja nowa sąsiadka. Tak mi się wydaje, ale niezła jest.
-Jak wygląda?-usłyszał głos Krzysia.
-Brązowe włosy z blond pasemka, ciemna karnacja, szczupła-wyrecytował Michał jakby wpatrywał się w nią aby zapamiętać każdy szczegół.
-I ma niezłe cycki!-odpowiedział Zbyszek. Chłopaki wybuchnęli śmiechem a Michał pozostał jakiś nieobecny.